ROSSMANNOWE ŁUPY

Promocja w Rossmannie nie wywołała u mnie dzikiej ekscytacji, jednak po obejrzeniu paru filmików i postów pt „Co kupić w Rossmannie na promocji?” skusiłam się i ja. Pomimo pustych półek w Rossmannie i tłumów ludzi udało mi się kupić dwa produkty, które były na mojej liście. Chciałam jeszcze kupić tusz Max Factor False Lashe Effect, ale nie znalazłam już żadnego w kolorze czarnym.

Do mojego koszyka wpadł cień w kremie z Maybelline Color Tatoo, odcień 40 permanent taupe. Zdecydowałam się na niego ponieważ podobno jest nie do zdarcia z powieki – zobaczymy czy da rade moim tłustym i opadającym powiekom – oraz ma zastosowanie jako produkt do brwi. To pierwszy tego typu produkt w mojej kosmetyczce. Po otwarciu niespodzianka – cień był już wymacany przez kogoś. Nie zauważyłam tego wcześniej ponieważ nie odkręcałam go w drogerii, a ktoś sprytnie nakleił z powrotem tasiemkę zabezpieczającą. Powinnam go zwrócić, ale dałam sobie spokój. 

Wzięłam też liner w żelu tej samej firmy. Piękna głęboka czerń, liczę że nie zblednie na powiece oraz będzie się długo utrzymywać. Przestała mnie już satysfakcjonować moja kreska robiona cieniem na mokro. Pora przejść na wyższy level i zmierzyć się z linerem. Nie sądzę aby dołączony pędzelek ułatwił mi sprawę, ale na szczęście niedawno kupiłam świetny, precyzyjny pędzelek do kresek Zoeva. 
I to są całe moje zakupy. Jak widzicie bez szału, na aktualne promocje lakierów i produktów do ust jakoś się nie wybieram.
Autor: Justyna Skowera