DLACZEGO NIE MIESZKAŁAM Z CHŁOPAKIEM PRZED ŚLUBEM

Żyjemy w czasach kiedy zwrot „mieszkam z mężem” szokuje bardziej niż „mieszkam z chłopakiem”. Nasłuchałam się wielu  uwag dotyczących zawierania małżeństwa w trakcie studiów, drugie tyle dotyczyło tego, że nie mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem. Wiele osób nie mogło wręcz uwierzyć, że takie rzeczy się jeszcze zdarzają. Chętnie ich rozczarowałam.

Nie jestem w stanie zliczyć tych osób, które życzliwie mnie ostrzegały jak to zmieni się na gorsze moje życie po ślubie. Rozwód po pół roku z powodu porozrzucanych skarpetek gwarantowany. No bo przecież nie dowiem się tego na randce. Jedyny sposób na sprawdzenie faceta to zamieszkanie z nim przed ślubem. Na próbę. Wszyscy tak robią. No prawie.

Tylko dla mnie to jednak żaden argument. Nie rozumiem dlaczego tak wiele osób nie potrafi zrozumieć, że ktoś może mieć inne poglądy. I dlaczego konieczna wydaję się ich zmiana, bo przecież jest tylko jedno rozsądne wyjście.

My postanowiliśmy inaczej. Zamieszkamy ze sobą dopiero po ślubie. Była to nasza wspólna decyzja. Dokładnie tak zrobiliśmy.

Dlaczego?

Chcieliśmy, żeby nasz ślub był wyjątkowy, wyczekany. Żeby nasze życie dzieliło się na „przed” i „po ślubie”, a nie na przed wspólnym zamieszkaniem i po. Dużą rolę odegrały tu również kwestie religijne. Jestem osobą wierzącą i chcę postępować zgodnie ze swoim sumieniem, a nie zgodnie z modą i wygodą. Poza tym zamieszkanie przed ślubem wcale nie jest gwarancją udanego małżeństwa. To właśnie wspólne wyrzeczenia budują właściwą relację między dwojgiem ludzi, opartą na dialogu.

Wspólne spędzanie czasu przed ślubem było dla nas bardzo cenne, trzeba było się umówić, znaleźć czas w natłoku obowiązków i spotkać. To zawsze wiązało się z jakimś wyrzeczeniem, dzięki czemu nabierało większej wartości. W dodatku kontynuujemy ten zwyczaj po ślubie, często umawiamy się gdzieś na mieście, wychodzimy razem choćby na spacer. Dzięki temu nie popadniemy tak szybko w rutynę. Poza tym spędzaliśmy wspólnie weekendy, wyjeżdżaliśmy razem na wakacje, mieliśmy naprawdę dużo czasu, żeby wystarczająco się poznać.

Krzywdzące też jest stwierdzenie, że każdego nasza decyzja szokowała. Nie. Otaczamy się gronem przyjaciół, znajomych, którzy mają podobne poglądy. To właśnie oni nas wspierali, dzielili się własnymi doświadczeniami i podnosili na duchu w chwilach zwątpienia.

Nikt nie ma prawa oceniać ludzi na podstawie tego czy mieszkają razem przed ślubem czy nie. Każdy ma prawo do własnej decyzji. Ważne jest, żeby była ona świadoma.

Czy żałuję?

Nie. I gdybym mogła cofnąć czas zrobiłabym dokładnie to samo.

 

 

Autor: Justyna Skowera